czwartek, 10 czerwca 2010

konkurs tadam :)

Myślę i myślę, i się okazuje że mam z tym problem bo wymyślić nie mogę. Potrzebuję nazwy dla bloga kreatywnego. Chciałabym w nim pokazywać dzieła pracy twórczej, jakie wychądzą spod mej i NW ręki. :)
Czyli, że filcowanki, kolczyki, mydełka, korale, broszki i srebrne prace NW.
Tej samej nazwy chciałabym użyć na allegro i na islandzkim fejsbuku. Potrzebne więc coś "internazjonale" :)
I tu liczę na pomoc i kretywność, hih ale nie moją bo moja wysiadła.
Rozważałam wiele opcji ale wszytko mi jakoś wychodziło gówniano.

no i tak po islandzku sztuka to list, po angielskiemu to art....
ehhhh no nie wiem

wiem natomiast, że mam cukierasa do oddania za pomoc :)
cukieras to broszka
zdjęcia takie sobie niestety











updejt pisany jeszcze z pracy :)
podbijam stawke o mydelko filcowane widoczne na jednym ze zdjec


Updejt dwa. Kilka podpowiedzi całkiem ładnych mam. Myślę sobie, że trzeba jakiś czas zakończeniowy ustalić, więc czas na zdobycie broszki cudnej urody plus mydełka, jest do poniedziałkowego wieczora. Do 20tej czasu polskiego.
EyjanaArt, EyanaList. ListrA, Mine and his - wszystko to mi się podoba. A ma być jedno i dobre :)
Pomóżcie proszę :)

poniedziałek, 7 czerwca 2010

trochę z powstałej nowej tradycji a trochę z przekory :)

Nowa tradycja, to jak pisałam w zeszłym roku, oglądanie eurowizji. Wpisywanie się w tubylcze zwyczaje, po swojemu jednak. Zamiast mega imprezy w kapelusikach i z promocyjną eurowizyjną pizzą, żeberka na kapuście kiszonej, jedzone paluchami i czerwone wino. No i trochę na przekór islandzkim reakcjom na tegorocznego zwycięzcę, cieszę się i o tym mówie. W radiu nie słyszałam ani razy zwycięskiej piosenki, a i koleżanki w pracy udają że eurokonkursu nie było. :) Nie dość, że Niemcy wygrały to Islandia na tak dalekiej pozycji. A moja piosenka, którą słyszałam raz przed koncertem i drugi w jego trakcie, zrobiła mi prezent i wygrała.

Typów miałam kilka. NW miał radochę z mojego obstawiania :)


typów kilka i niby brak wiary w "głosy ludu" ale po winie i żeberkach wysłałam smsa na Lenę :)



Francja.... no cóż :)




a to Islandzka piosenka :)



Mogę uczciwie stwierdzić, że tradycja już się utwierdziła. :)
NW mówi, że raz na rok wytrzyma ten typ muzyki. No ale Lena.... to wyjątek :)

piątek, 4 czerwca 2010

koniecznie zajrzyjcie :)

o tu

wiem, że to reklama jest. Reklama Islandii, ale jest świetna.

Nasze miasto dziś zostało przysypane popiołem z wulkanu. Momentami nic nie było widać a podłoga u mnie w kwiaciarni była jak lodowisko. Śliska z powodu pyłu, który osiadł na niej, a jest drobniutki jak puder. Wszystko jest przykryte dokładnie, nawet nie milimetrową warstwą wulkanicznego pudru. Moje płuca również. Podłoga w domu takoż. :)
Wszędzie ten pył wchodzi. Jak woda, Tylko, że jest upiornie suchy a w kontakcie z wilgocią zmienia się cementopodobny wyrób.

Polecam filmik. Jest króciutki, towaryszy mu rewelacyjna piosenka. Trzy razy już oglądałam i większość miejsc w nim pokazanych już znam :)

Pięknie tu u nas

:)

niedziela, 16 maja 2010

"zachowanie kota przed zdechnięciem"

szukałam czegoś na temat zastosowaniu rivanolu u kotów, bo Rude nawojnie było, znalazłam to:
"przed zdechnięciem kot jest ospały i szuka sobie jakiegoś kąta"
akurat jadłam szczawiówkę...


:D:D:D

niedziela, 11 kwietnia 2010

środa, 7 kwietnia 2010

żonkile

-Słuchaj, kupiłam tu przed Wielkanocą żonkile. I one jakieś dziwne są.

- ??? znaczy jakie? stare?

- Nie, dziwne. Wyglądają jak nie żonkile!

- To jak wyglądają?

- Bulwiasto!

- A to chyba żółte tulipany to były. (mamy takie pełne, bulwiaste właśnie)

- Nie, to były żonkile. O te, te tu żonkile. (wskazuje na tulipany w chłodni)


Po kilku minutach.....
-A to tu, to żonkile są?

-Tak.

-To poproszę.



Rozmowa w języku islandzkim. Moje partie po polsku brzmią bujnie podczas gdy w orginale dukam coś, ale sens jest taki właśnie :)

wtorek, 23 marca 2010

buch buch wybuch(ł)

Wulkan wybubuchł. Na lodowcu Eyjafjallajökull, po prawie 200 latach przerwy bucha wulkan.
O tym, że coś się dzieje dowiedziałam się "z Polski", bo forumowa koleżnaka zapytała o mruczenie wulkanu. Sprawdziłam. Mruczał faktycznie. Zapakowali się więc my i pojechali, zabierając po drodze jeszcze kilka osób. Jechaliśmy 200 km by dać się spisać policji, wysłuchać wykładu służb ratowniczych, obejrzeć po ciemku wąwóz z najstarszą jarzębiną na Islandii a na koniec wdrapać się o 3 nad ranem na górę i robić oczy wielkie jak spodki :). W odległości 10-15 kilometrów oglądaliśmy "erekcję". Wiało nieprzeciętnie, dlatego też i zdjęcia takie machnięte są. Wrażenia niezapomniane.

A tu jest artykuł kierowany do Polonii, hih czasem trzeba na głos czytać by zrozumieć o co cho.
http://visir.is/article/20100321/FRETTIR01/295441338