poniedziałek, 7 czerwca 2010

trochę z powstałej nowej tradycji a trochę z przekory :)

Nowa tradycja, to jak pisałam w zeszłym roku, oglądanie eurowizji. Wpisywanie się w tubylcze zwyczaje, po swojemu jednak. Zamiast mega imprezy w kapelusikach i z promocyjną eurowizyjną pizzą, żeberka na kapuście kiszonej, jedzone paluchami i czerwone wino. No i trochę na przekór islandzkim reakcjom na tegorocznego zwycięzcę, cieszę się i o tym mówie. W radiu nie słyszałam ani razy zwycięskiej piosenki, a i koleżanki w pracy udają że eurokonkursu nie było. :) Nie dość, że Niemcy wygrały to Islandia na tak dalekiej pozycji. A moja piosenka, którą słyszałam raz przed koncertem i drugi w jego trakcie, zrobiła mi prezent i wygrała.

Typów miałam kilka. NW miał radochę z mojego obstawiania :)


typów kilka i niby brak wiary w "głosy ludu" ale po winie i żeberkach wysłałam smsa na Lenę :)



Francja.... no cóż :)




a to Islandzka piosenka :)



Mogę uczciwie stwierdzić, że tradycja już się utwierdziła. :)
NW mówi, że raz na rok wytrzyma ten typ muzyki. No ale Lena.... to wyjątek :)

piątek, 4 czerwca 2010

koniecznie zajrzyjcie :)

o tu

wiem, że to reklama jest. Reklama Islandii, ale jest świetna.

Nasze miasto dziś zostało przysypane popiołem z wulkanu. Momentami nic nie było widać a podłoga u mnie w kwiaciarni była jak lodowisko. Śliska z powodu pyłu, który osiadł na niej, a jest drobniutki jak puder. Wszystko jest przykryte dokładnie, nawet nie milimetrową warstwą wulkanicznego pudru. Moje płuca również. Podłoga w domu takoż. :)
Wszędzie ten pył wchodzi. Jak woda, Tylko, że jest upiornie suchy a w kontakcie z wilgocią zmienia się cementopodobny wyrób.

Polecam filmik. Jest króciutki, towaryszy mu rewelacyjna piosenka. Trzy razy już oglądałam i większość miejsc w nim pokazanych już znam :)

Pięknie tu u nas

:)

niedziela, 16 maja 2010

"zachowanie kota przed zdechnięciem"

szukałam czegoś na temat zastosowaniu rivanolu u kotów, bo Rude nawojnie było, znalazłam to:
"przed zdechnięciem kot jest ospały i szuka sobie jakiegoś kąta"
akurat jadłam szczawiówkę...


:D:D:D

niedziela, 11 kwietnia 2010

środa, 7 kwietnia 2010

żonkile

-Słuchaj, kupiłam tu przed Wielkanocą żonkile. I one jakieś dziwne są.

- ??? znaczy jakie? stare?

- Nie, dziwne. Wyglądają jak nie żonkile!

- To jak wyglądają?

- Bulwiasto!

- A to chyba żółte tulipany to były. (mamy takie pełne, bulwiaste właśnie)

- Nie, to były żonkile. O te, te tu żonkile. (wskazuje na tulipany w chłodni)


Po kilku minutach.....
-A to tu, to żonkile są?

-Tak.

-To poproszę.



Rozmowa w języku islandzkim. Moje partie po polsku brzmią bujnie podczas gdy w orginale dukam coś, ale sens jest taki właśnie :)

wtorek, 23 marca 2010

buch buch wybuch(ł)

Wulkan wybubuchł. Na lodowcu Eyjafjallajökull, po prawie 200 latach przerwy bucha wulkan.
O tym, że coś się dzieje dowiedziałam się "z Polski", bo forumowa koleżnaka zapytała o mruczenie wulkanu. Sprawdziłam. Mruczał faktycznie. Zapakowali się więc my i pojechali, zabierając po drodze jeszcze kilka osób. Jechaliśmy 200 km by dać się spisać policji, wysłuchać wykładu służb ratowniczych, obejrzeć po ciemku wąwóz z najstarszą jarzębiną na Islandii a na koniec wdrapać się o 3 nad ranem na górę i robić oczy wielkie jak spodki :). W odległości 10-15 kilometrów oglądaliśmy "erekcję". Wiało nieprzeciętnie, dlatego też i zdjęcia takie machnięte są. Wrażenia niezapomniane.

A tu jest artykuł kierowany do Polonii, hih czasem trzeba na głos czytać by zrozumieć o co cho.
http://visir.is/article/20100321/FRETTIR01/295441338









wtorek, 23 lutego 2010

ot się stało :)

Narcystycznie będzie. Bo i narcystycznie chyba myślałam, że wraz ze zmianą cyferki z przodu mego wieku, zmieni się coś jeszcze. Fakt, po przyjrzeniu się wczorajszym zdjęciom zrobionym na urodzinowym spacerze ujawniły się pognieciuchy na paszczy. Podejrzewam jednak, że one już tam wcześniej były a teraz to mi tylko język pokazały. No i nie zmieniło się nic poza rosnącymi rachunkami, podrożeniem paliwa i otrzymanymi prezentami. :)

A tam niżej to ja i znaleziona łódka :)